Béla Biszku skazany za zbrodnie wojenne

We wtorek (13 maja) zapadł wyrok wojskowej rady Sądu Okręgowego w Budapeszcie w sprawie Béli Biszku. Proces miał wymiar symboliczny, a jego stawką była odpowiedź na pytanie, czy 58 lat po rewolucji 1956 roku uda się pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która podejmowała decyzje o porewolucyjnych represjach. Prokurator powołał się na elementarne poczucie sprawiedliwości i podstawowe zasady prawa międzynarodowego, natomiast zdaniem adwokata proces ten mógł mieć miejsce tylko dzięki „transformacji ustrojowej 2010 roku” oraz idącej za nią nowej polityki pamięci. Podczas rozprawy Biszku praktycznie się nie odzywał, siedział w milczeniu.

Były premier Béla Biszku został uznany za winnego:

  • wpierania i podżegania do popełniania zbrodni wojennych (zabójstwo z premedytacją) na podstawie Konwencji Genewskiej);
  • nielegalne posiadanie amunicji (w 2012 r. w mieszkaniu Biszku znaleziono 11 naboi śrutowych);
  • negowania zbrodni komunistycznych.

W pierwszej instancji sąd orzekł pięć i pół roku więzienia oraz pozbawienie praw publicznych na lat 10. Tymczasowego aresztu nie zasądzono, więc na rozprawę apelacyjną Biszku może oczekiwać na wolności.

Biszku i Kadar w parlamencie w 1968 r. Źródło: MTI

Biszku i Kadar w parlamencie w 1968 r. Źródło: MTI

Główny sędzia rady, Szabolcs Tóth, powiedział iż Biszku już przed rewolucją był jednym z przywódców Węgierskiej Partii Robotniczej, a od początku października ’56 roku zajmował wysoką pozycję we władzach centralnych. Podczas interwencji 4 listopada ’56 roku Biszku był członkiem Tymczasowego Komitetu Wykonawczego, czyli najwęższego kierownictwa partii. Według sądu, oskarżony wraz z towarzyszami postanowili krwawo stłumić powstanie, a następnie zaczęli strzelać do cywilów. Sędzia cytował Biszku, który – według dokumentów archiwalnych – w czasie rewolucji wzywał do ostrzejszej reakcji. Brał także udział w tworzeniu i zarządzaniu zbrojnymi formacjami służb bezpieczeństwa, które otworzyły ogień do cywilów.

Sąd uznał, że Biszku wydał pośrednio rozkaz otworzenia ognia do tłumu ludzi w Salgótarján. Prokurator apelował o wyższy wymiar kary (nawet dożywocia), adwokat Biszku początkowo wnioskował o uniewinnienie, a potem o złagodzenie kary. Proces będzie kontynuowany w drugiej instancji.

Wtorkowa rozprawa trwała długo, 92-letni Biszku szybko się zmęczył. Praca prokuratora w tym procesie jest utrudniona także ze względu na to, że bezpośredni świadkowie wydarzeń już nie żyją – trudno po tak długim czasie cokolwiek udowodnić. Biszku wysłuchał wyroku bez większych emocji, po dwóch towarzyszących mu kobietach towarzyszących również nie było znać żadnego wstrząsu.

Biszku na sądzie. Źródło: index.hu

Biszku na sądzie. Źródło: index.hu

Biszku nie zeznawał w procesie, nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Twierdził, że nie był obecny podczas otwarcia ognia, w związku z tym nie mógł wydać takiego rozkazu.  W ostatnich latach powtarzał jednak, że niczego nie żałuje w związku z wydarzeniami po 1956 roku, nie ma powodu do przeprosin, a Imre Nagy „zasłużył na swój los”.

Źródło:
http://index.hu/belfold/2014/05/13/eliteltek_biszku_belat/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *