Węgierski minister ds. zasobów ludzkich z wizytą w Warszawie

26 stycznia 2005 roku w Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (PISM) odbył się wykład węgierskiego ministra ds. zasobów ludzkich, Zoltána Baloga.

Na początku wykładu minister odniósł się do znanego zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech powiedzenia: „Polak, Węgier dwa bratanki, i do bitki i do szklanki”. Uczynił to na szczęście w dość nieoczywistym w tego typu sytuacjach kontekście – zwrócił uwagę na to, jak wyświechtany i pusty staje się ten frazes, oraz jak ważne jest, aby obydwa państwa dbały o wypracowanie wspólnych wartości i interesów, na których w przyszłości mogłaby się oprzeć dziś już raczej zmitologizowana przyjaźń polsko-węgierska.  Jaka jest Polska XXI wieku? W jakim zakresie pokrywają się lub będą pokrywać interesy Węgier i Polski? W jakich ramach ma być podejmowana współpraca (Unia Europejska, Grupa Wyszehradzka)? – oto pytania, które zajmują stronę węgierską, i które powinni zadawać sobie również Polacy. Nawet dużym krajom europejskim potrzebni są bowiem mniejsi i średni sojusznicy – podkreślał Zoltán Balog.

W równowadze do zasianej wcześniej wątpliwości minister poinformował o planowanej wspólnej akcji humanitarnej na Ukrainie oraz przedstawił propozycję uczynienia roku 2016 rokiem kultury węgierskiej w Polsce.

Zoltán Balog, minister ds. zasobów ludzkich

Zoltán Balog, minister ds. zasobów ludzkich

Próba podsumowania 25 lat przemian ustrojowych na Węgrzech nie wypadła zbyt pozytywnie. W wielkim skrócie: gulaszowy komunizm Kádára i zaciągnięte w tym czasie kredyty na Zachodzie, brak rozliczenia z komunizmem i rabunkowa prywatyzacja są głównymi przyczynami obecnego kryzysu na Węgrzech. Rząd Viktora Orbána wciąż musi borykać się ze strukturalnymi problemami wynikającymi z niefrasobliwej polityki komunistów i socjalistów – stąd zmiana konstytucji oraz całkowicie nowa polityka socjalna, demograficzna czy gospodarcza.

Główne elementy tej polityki zostały już dawno zaprezentowane i pojawiają się praktycznie w każdym oficjalnym komunikacie rządu węgierskiego: wzmocnienie rodziny i warstwy średniej, ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych („rodzina, która ma troje i więcej dzieci praktycznie nie płaci na Węgrzech podatków”), aktywizacja osób nieaktywnych zawodowo. Strategia gospodarcza: kontrola cen prądu i strategicznych dla państwa sektorów gospodarki, podatek od reklam, podatek bankowy…

Co do pozycji Fideszu i zagrożenia ze strony opozycji, minister Balog jest spokojny. Jobbik nie zwiększa znacząco liczby wyborców (wybory do parlamentu UE i samorządowe) i pozostanie w opozycji. Sukces tej partii wynika z zastosowania populistycznej retoryki w stylu lewicy (Jobbik nie jest w tym rozumieniu prawdziwą skrajną prawicą) oraz przejęcia części jej elektoratu. Partia ta jest popularna głównie na peryferiach, skąd „państwo się wyprowadziło, a dokąd wprowadzili się Romowie”. Tego typu radykalizacja jest widoczna w całej Europie i Węgry nie są tutaj wyjątkiem.

Na pytanie o ostatnie protesty antyrządowe, organizowane oddolnie, bez udziału partii opozycyjnych, minister odpowiedział wymijająco. Przyznał co prawda, że projekt wprowadzenia podatku od internetu, który przelał czarę goryczy, był dużym błędem, ale zrzuca to na karby „pokoleniowego konfliktu”. Rząd węgierski i Fidesz muszą się po prostu nauczyć języka nowej generacji, manipulowanej zresztą przez środowiska Jobbiku i MSZP. Ten, kto tego dokona jako pierwszy, będzie politycznym zwycięzcą.

Przy okazji minister przyznał, że większość wprowadzanych dotychczas reform (czytaj: wszystkie) nie były konsultowane społecznie. Stan państwa wymagał natychmiastowego działania i zmian – dopiero teraz będzie czas na rozwijanie dialogu społecznego.

Jeśli chodzi o politykę pamięci, Węgry mają sporo do nadrobienia również i na tym polu. Akta agentów bezpieki były i są narzędziem politycznej walki, a instytucja, która miałaby zarządzać spuścizną sprzed zmiany ustroju została powołana dopiero niedawno. Minister zdystansował się również od projektów tworzenia wspólnej, europejskiej wspólnoty pamięci – po doświadczeniach związanych z „żelazną kurtyną” jest to po prostu niemożliwe.

Na koniec minister ustosunkował się do zarzutów dotyczących polityki rządu węgierskiego wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i niepokojącego z perspektywy Polski zbliżenia Węgier i Rosji. Węgry nie głosowały co prawda przeciwko sankcjom – jak podkreślał minister – ale nie są ich gorącym zwolennikiem. Polityka Węgier jest i będzie pragmatyczna. Aneksja Krymu była bezprawna w świetle prawa międzynarodowego i jest godna potępienia, ale należy w dalszym ciągu postrzegać Rosję jako partnera i szukać rozwiązań, które zagwarantują bezpieczeństwo zarówno Europie, jak i Rosji. Węgry chcą być na tym polu samodzielnym graczem – sankcje nałożone na Rosję w dużym stopniu uderzają również w Węgry.

Zoltán Balog i Marcin Zaborowski

Zoltán Balog i Marcin Zaborowski

Zobacz też:

1. Zaostrzenie polityki USA wobec Węgier: sygnał dla UE i V4 – Biuletyn PISM nr 118 (1230), 12 listopada 2014 r.

2. O demonstracjach – Jeż Węgierski (Most Mi) ; Jeż Węgierski (Merkel)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *