Narodowe Sklepy Tytoniowe bliskie upadku

Jesienią 2012 roku rząd Viktora Orbána uchwalił nową ustawę określającą warunki handlu tytoniem. Projekt, w wyniku którego detaliczna sprzedaż tytoniu została upaństwowiona, został przedstawiony w parlamencie przez Jánosa Lázára, ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pod koniec 2012 r. rozpisany został  konkurs na koncesje dla przyszłych kioskarzy. Aplikacje rozpatrzono do 31 grudnia 2012 r., a cały system wystartował w lipcu 2013 r. Do tego czasu z możliwości sprzedaży tytoniu musiało zrezygnować 35 tys. różnego typu placówek – sklepy spożywcze, stacje benzynowe, kluby, lokale rozrywkowe – gdzie dotychczas palacze zaopatrywali się w papierosy. Koncesje na okres 20 lat otrzymały wyłącznie nowo powstałe Narodowe Sklepy Tytoniowe, oznaczone szyldami o jednolitej szacie graficznej.

Jeden z Narodowych Sklepów Tytoniowych. Źródło: www.thomyfolia.hu

Utworzenie systemu narodowych kiosków miało przynieść wymierne korzyści:

  • utrudnienie niepełnoletnim  dostępu do tytoniu;
  • zysk z handlu detalicznego tytoniem (rocznie ok. 7 mld zł) w całości trafia w ręce „węgierskich rodzin”;
  • wsparcie dla węgierskich producentów tytoniu (według nowej ustawy, najwięksi producenci, tacy jak British American Tobacco, nie mogli otrzymywać specjalnych miejsc na półkach).

Jak wygląda sytuacja w maju 2014 roku? Według portalu „index.hu”, węgierski rynek tytoniowy nie załamał się jeszcze tylko dlatego, że większość nowych kioskarzy zainwestowało wszystkie swoje oszczędności w koncesję i wyposażenie sklepu, a zakończenie działalności spowodowałoby utratę możliwości zwrotu poniesionych kosztów. Ich niewypłacalność w średnim okresie stanowi jednak poważne zagrożenie dla całego węgierskiego rynku tytoniowego.

Od lipca 2013 r. kioskarze zalegają z płatnościami faktur na ponad 250 mln zł. Ich sytuacji nie ułatwia też nowe rozporządzenie rządu, według którego od 31 maja br. Narodowe Sklepy Tytoniowe, które znajdują się na stacjach benzynowych oraz w galeriach handlowych zostaną zamknięte. Według dziennika ekonomicznego „Napi Gazdaság”, całkowita kwota zaległych należności narodowych kiosków wobec producentów może sięgnąć nawet miliarda złotych.

Zaległości nie są jednak największym problemem rynku detalicznego tytoniu, ponieważ to nie jest jeszcze kwota, która mogłaby znacząco utrudnić funkcjonowanie tych firm. Głównym problemem jest to, że z 6 tys. kiosków tylko ok. 2 tys. potrafi wypracować zysk lub osiągnąć zerowe saldo.

Co więcej, kioski na stacjach benzynowych i w galeriach, które mają zostać zamknięte (3,5% wszystkich kiosków w kraju, z 17% udziałem w rynku), należą akurat do tej mniejszości, która wychodzi na swoje. Ich likwidacja spowoduje kolejny spadek obrotów w skali kraju, a kioski w mniej korzystnych lokalizacjach, którym to rozporządzenie ma teoretycznie pomóc,  i tak niewiele zyskają: 17% udział w rynku rozłoży się na 96,5% pozostałych kiosków.

Pozostaje pytanie: czy monopolizacja rynku była zmianą na lepsze z punktu widzenia państwa węgierskiego? Oto dane statystyczne:

  • jeszcze przed wprowadzeniem nowych, narodowych kiosków, w czerwcu 2013 r. poziom nielegalnego handlu tytoniem wzrósł z 5% do 11%;
  • w komitatach (województwach) przy granicy z Ukrainą nawet co druga paczka papierosów może pochodzić z nielegalnego źródła, głównie z  Białorusi (51%) i Ukrainy (7,5%);
  • na stacjach niebieskiej linii metra pojawili się przemytnicy, którzy jawnie sprzedają przemycone papierosy;
  • według danych Urzędu Skarbowego w porównaniu z zeszłym rokiem drastycznie (o 30%) spadły dochody z podatków od wyrobów tytoniowych.

Źródła:

1 komentarz

  • Doprawdy, nie widzę tu niczego co miałoby zdezawuować decyzję tego strasznego Orbana. Przemyt papierosowy kwitnie nie tylko na Węgrzech, w Polsce jest podobnie, a u nas nie ma ograniczeń w handlu tytoniem. Powodem jest cena, która wynika z wysokiej akcyzy. Ponadto Zakarpackim Węgrom łatwiej przemycać „lewe” papierosy niż Polakom czy Ukraińcom. Z pewnością pocieszające jest tu raczej to, że Węgrzy palą coraz mniej i to jest sukces. Monopol państwa na tytoń z jego punktami ograniczonej sprzedaży nie może upaść, bo zyski z akcyzy pokryją ewentualnie każdą stratę w dochodach tych kiosków. Jednym słowem Węgrzy doganiają Amerykanów, i nie tylko, w głównym celu – całkowitego wyeliminowania palenia. tytoniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *