Dalriada – węgierski folk-metal – koncert z okazji dziesięciolecia grupy

Zespół powstał w 1998 roku w Sopronie na Węgrzech, aktywną działalność liczy jednak od wydania w 2003 roku swojego pierwszego  demo Walesi bárdok (trzyczęściowy utwór do słów ballady Jánosa Aranya Walijscy bardowie). Początkowo występowali pod nazwą Dalriada, zmienioną następnie na Echo of Dalriada, od 2007 roku powrócili jednak do początkowej wersji. Swoją muzykę określają jako epic folk-metal, w którym łączą elementy metalu, węgierskiej muzyki ludowej i muzyki dawnej. Instrumentarium zespołu metalowego uzupełniają muzycy zaprzyjaźnionego zespołu ludowego Fajkusz Banda, którzy począwszy od płyty Arany-album nagrywają razem z Dalriadą i grają najważniejsze koncerty. W warstwie tekstowej zespół czerpie z węgierskiej twórczości ludowej, m. in. ballad, baśni i podań oraz historii Węgier, ponadto utwory z płyty Arany-album są opracowaniami ballad Jánosa Aranya. Wszystkie piosenki wykonywane są w języku węgierskim.

Dalriada ma na koncie demo i siedem albumów studyjnych: Fergeteg (2004), Jégbontó (2006), Kikelet (2007), Szelek (2008), Arany-album (2009), Ígéret (2011), Napisten hava (2012), których tytuły (poza Arany-album) są dawnymi węgierskimi nazwami kolejnych miesięcy, znanymi obecnie jako székely naptár – kalendarz seklerski. Do siedmiu utworów powstały również teledyski. Zespół od dawna z powodzeniem koncertuje głównie na Węgrzech i na terenach zamieszkałych przez Węgrów w Rumunii, Serbii, na Słowacji oraz Ukrainie, odwiedził również Niemcy, Austrię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, Belgię, Słowenię, Czechy, a w 2012 roku w tramach trasy z zespołami Arkona i Darkest Era po raz pierwszy dotarł również do Polski, w 2013 roku natomiast zagrał u nas aż 6 koncertów.

18 stycznia 2014 wybrałam się na specjalny urodzinowy koncert Dalriady, który odbył się z okazji dziesięciolecia działalności grupy w klubie Dürer-kert w Budapeszcie. Fanką zespołu zostałam w 2008 roku, kiedy jako studentka pierwszego roku hungarystyki na UW szukałam dobrej węgierskiej muzyki i znajomy polecił mi ich utwory. Do końca zeszłego roku byłam na dziesięciu ich koncertach (z czego trzy odbyły się w Polsce) i oczywistym było dla mnie, że nie mogę odpuścić takiego ważnego koncertu jak ten styczniowy.

Podczas imprezy można było usłyszeć autentyczną muzykę ludową w wykonaniu Fajkusz Bandy, niegrane od dawna utwory Dalriady ze starszych płyt, piosenki w wersji akustycznej oraz wykonania wraz z zaproszonymi gośćmi. Koncert był również okazją do pożegnania odchodzącego z zespołu klawiszowca Barnabása Ungára.

Myślę, że specjalny, trzyczęściowy set zadowolił każdego fana Dalriady – przynajmniej ja usłyszałam wreszcie na żywo wszystkie piosenki, które chciałam. Sporo do życzenia pozostawiało niestety nagłośnienie – stałam w pierwszym rzędzie nie nastawiając się na niesamowite doznania słuchowe, jednak osoby stojące bardziej z tyłu również skarżyły się na jakość dźwięku. Uważam jednak, że zdecydowanie warto było być na tym koncercie, żeby prześledzić muzyczną historię Dalriady w skrócie. Tych, którzy nie byli obecni, mogę pocieszyć, że zespół podczas koncertu nagrywał swoje pierwsze DVD, wkrótce  będzie więc można zobaczyć ten koncert w swoim domu.

Tymczasem zapraszam do obejrzenia mojej galerii z koncertu i odwiedzenia strony zespołu www.dalriada.hu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *